sobota, 24 sierpnia 2013

ETOPS

Bez lądowania dookoła ETOPS
Niedawno byłam na wystawie ETOPS w Rogaland Kunstsenter w Stavanger (Norwegia). Po raz kolejny  mogłam się przekonać jak silna jest w artystach potrzeba reakcji na zachodzące w otoczeniu zmiany spowodowane rozwojem technologicznym. ETOPS to termin określający zasady dotyczące lotów samolotów dwusilnikowych na trasach dalekodystansowych. Został wprowadzony niedawno. Według tych przepisów statki powietrzne mogą być oddalone od najbliższego lotniska co najwyżej o 180 min. Oczywiście można pomyśleć, że zwiększona odległość do najbliższego portu lotniczego wzmaga ryzyko katastrofy lotniczej, ale tak nie jest, gdyż zgodnie z maksymą potrzeba jest matką wynalazków. Każda katastrofa lotnicza prowadzi do rozwiązań, które korygują błędy w budowie samolotów oraz reorganizują procedury bezpieczeństwa lotów. Wiele z tych innowacyjnych koncepcji jest zapożyczonych z natury. Na przykład materiał z którego zrobione jest poszycie samolotu przypomina wyglądem plaster wosku, gdyż tak jak on uformowany jest na kształt sześciokątnych komórek. Jest przy tym lekki oraz bardzo wytrzymały. O tym, jak ludzkość świetnie adaptuje wynalazki natury pisze m.in. Jussi Parikka w książce Insect Media.
Artysta Yngve Holen skonstruował półki z tego ultralekkiego materiału dla części eksponatów ze swojej wystawy, a galeria została zaaranżowana na wnętrze samolotu. Innymi elementami, stanowiącymi aluzję do tej przestrzeni są wykładziny oraz katalog, który ma przywodzić na myśl travelogue. Jego format oraz rodzaj użytego papieru do jego druku są takie same jak przy produkcji autentycznych folderów służących do zabijania czasu w samolocie.


„Travelogue” zawiera zdjęcia wykonane podczas lotu przez przypadkowych ludzi przy pomocy smartphone’ów, tabletów, itp. Niektóre z tych urządzeń zostały przez artystę poddane tomografii komputerowej, a następnie wydrukowano je w formacie 3D. To co służyło do przetwarzania obrazu samo zostało poddane obróbce graficznej. Zresztą cała wystawa polega na zapętleniu. A zapętlane w niej są sztuka i nauka, signifiant i signifie. Narzędzia dzięki którym powstała wystawa, stały się jej przedmiotem.
Kilka egzemplarzy takich telefonów nadnaturalnej wielkości współtworzy wystawę.



Oprócz nich widoczne są także struktury, które wyglądem przypominają mięso. Sposób ich produkcji bazuje na technologii druku 3D. Artefakty są niemal identyczne jak prawdziwa tkanka mięśniowa. Ale co tak właściwie twory te maja reprezentować? Być może odpowiedzi udziela kurator wystawy Geir Haraldseth, który mówi You are piece of meat. You are flesh. A piece of meat is boarding a flight. It’s not chicken. You are not a bird.




środa, 20 marca 2013

Witkacy i neurosztuka


Znalazłam taki o to ciekawy link http://www.neurohistoriasztuki.umk.pl/?p=632&fb_action_ids=2922569440921&fb_action_types=og.likes&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=246965925417366 w związku z którym przyszła mi do głowy myśl, że wobec problemów podejmowanych w obrębie biohumanistyki można odwoływać się do eksperymentów dokonywanych przez Witkacego. Artysta zauważył m.in. spotęgowanie kreatywności dzięki narkotykom, a także aktywujące twórczość właściwości chorób psychicznych. Jego odkrycia mogłyby mieć doniosłe znaczenie dla neurosztuki. Tym bardziej, że eksperymenty, których kiedyś dokonywał, sa współczesnie z powodu nielegalności większości substancji psychoaktywnych niemozliwe do powtórzenia. 




piątek, 18 stycznia 2013

Roy Ascott - kapłan sztuki cyfrowej




Roy Ascott to artysta, którego zainteresowania ogniskują się na wpływie technologii na ludzką świadomość. Jest pionierem sztuki szeroko pojętej sztuki cyfrowej. Wiele z jego projektów zapoczątkowało nowe kierunki w sztuce. W swojej twórczości inspiruje się cybernetyką, fizyką kwantową, teoriami metafizycznymi głoszonymi przez Pierra Teilharda de Chardina oraz filozofią Dalekiego Wschodu, którą wstawia w kontekst problemów zachodniej cywilizacji. Jako jeden z pierwszych artystów zaproponował widzom partycypacyjny charakter odbioru wydarzeń artystycznych. Ascott wyznaczył ramy teoretyczne dla sztuki interaktywnej bazując na myśli dadaistów, surrealistów, grupy artystycznej  Fluxus i popartu. Jako wykładowca, w czasach gdy dominowała rozdzielność kierunkowa, zaproponował interdyscyplinarną metodę nauczania, co wywołało spore kontrowersje w środowisku akademickim. Został za swój pomysł zwolniony z rodzimej Alma Mater.
Jest twórcą pierwszych prac mających znamiona interaktywności. Były to malowane na szkle abstrakcyjne wzory - Change Painting. Prace powstały w 1959 r. Malowidła wyróżniała zmienna struktura. Obrazy tworzyły różnorakie konstelacje podczas manipulowania szklanymi płytkami. Dzieła miały charakter transformatywny, a ich sensem była sama zmiana. Novum było także włączenie widza w strukturę materialną dzieła.
Roy Ascott jest twórcą pojęcia >>telematyczność<<. Polega ona na komunikacji pomiędzy rozproszonymi odległymi geograficznie indywidualnymi jednostkami oraz instytucjami, a także ludzkimi umysłami, sztuczną inteligencja i percepcją[1]. Kwestionuje ona tradycyjne pojęcie aktywnego podmiotu i pasywnego dzieła sztuki poprzez tworzenie dla nich interaktywnych, behawioralnych kontekstów. Sztuka telematyczna wykorzystuje te zjawiska w swych strukturach. Twórca, w wizjonerskich projektach oraz teoriach dąży do syntezy zaawansowanej technologii ze starożytnymi naukami. Ascotta interesują związki estetyki i elektroniki, miłości i interaktywności, pojmowanie własnej odrębności oraz związków ze społeczeństwem.
W 2000 r. opublikował esej, w którym przepowiadał nanotechnologiczną erę[2]. Miała się ona charakteryzować nowymi poziomami komunikacji pomiędzy ludźmi, komputerowym software’em, naukami ścisłymi, sztuką i społeczeństwem. Zapowiadał w nim transgresję granic fizycznych oraz transformację ludzkiej świadomości. Jeszcze jako początkujący artysta i teoretyk kultury przewidywał dalekosiężne skutki, które jego zdaniem będzie w przyszłości wywierać na kształt ludzkiej jaźni zaawansowana technologia. Całokształt wzajemnych wpływów techniki i nauki oraz ich aksjologiczne relewancje określił pojemnym terminem - >>technoetyką<<.
Jego zdaniem perspektywa interdyscyplinarna dominująca w postmodernizmie jest już przestarzałym paradygmatem i wymaga ponownej weryfikacji. Obecnie nie tylko mamy do czynienia z kooperacją sztuki i nauki pod szyldem art&sience, w której jedna dziedzina apriopriuje metody drugiej we wspólnym łańcuchu powiązań, ale także z rozciąganiem nauk ścisłych i humanistycznych na sferę ducha. Odkrycia naukowe, według artysty, mają być czymś w rodzaju praktyk religijnych. Oznacza to kres kartezjańskiego dualizmu ducha i materii. W takim ujęciu, zdolność do odczuwania i myślenia nie są tylko ludzkimi przymiotami. Posiadają je także zwierzęta, istoty które dopiero od niedawna są postrzegane jako równoprawni partnerzy człowieka. Żyjemy więc w swoistego rodzaju rzeczywistości biopolis, w której każdy byt jest tak samo wartościowa istotą jak człowiek, a sztuczne, inteligentne twory upodobniane są do biologicznych istot, przez co zyskują takie same jak one prawa. Każdy byt jest zatem cząsteczką wielkiego Umysłu tworzącego globalną Świadomość.
Artysta wprowadził termin wilgotna sztuka (moist media), która jest cyfrowo sucha, biologicznie mokra i duchowo pobudzająca [3]. Oznacza to, że biologiczne ciało jest czymś w rodzaju hardware’u, a jego psychika stanowi jego oprogramowanie – software. Wetware zaś jest tym co łączy żywe tkanki z komputerem opierając się o coraz bardziej przypominająca neuronalną - komunikację cyfrową. Ascott przedstawia triadę: cyfrowość, biologiczność, duchowość. Cyfrowość odnosi się do tożsamości, która ustala się w wyniku nawigacji pomiędzy elementami tworzącymi synkretyczną rzeczywistość. Każdy byt może zostać dowolnie >>zaprogramowany<<. Materia (reprezentująca biologiczność) w potocznym jej rozumieniu nie istnieje. Jest tylko skupiskami atomów zamkniętych w ramach określonych form. Wilgotne Życie obejmuje cyfrową tożsamość i biologiczne bycie – mówi Ascott. Wilgotna inżynieria obejmuje ontologię i koncentruje się na powoływaniu do życia nowych istot, co ma szczególne znaczenie dla bio-artu. Połączenie cyfrowości z biologicznością skutkuje powstaniem duchowności. Co ciekawe, artysta jest zwolennikiem noetyki – teorii zakładającej możliwość kształtowania myślami rzeczywistości. Według niej istnienieje związk ludzkiego umysłu z Boską Jaźnią[4]. Mikrokosmos, jak twierdzą zwolennicy noetyki jest odbiciem makrokosmosu. Podobnego zdania jest Ascott.
Artysta, który jest także teoretykiem sztuki,  konstruuje pojęcie >>telenoia<<, które oznacza wyjście poza poziom komunikacji dostępny w relacji bezpośredniej. Zjawisko występuje w środowisku wirtualnym, kiedy do oglądu interlokutora służą nam jedynie suche dane w postaci zdjęć, opisów i innych informacji. Bazując na nich uruchamiamy intuicyjne postrzeganie pozazmysłowe. Jest to fenomen podobny do telepatii i ma związek z psi-cybernetyką.
Artysta wskazuje na istnienie podobieństw pomiędzy światem duchowym, a cyfrową rzeczywistością. Wiele z teorii Ascotta nawiązuje do koncepcji ezoterycznych, jak choćby obenautyka w wirtualu. Swobodne manipulowanie awatarem w środowisku Second Life twórca porównuje do zjawiska eksterioryzacji, które polega na wyjściu duszy poza ciało i świadomym kierowaniem nią. To co istnieje w realnej rzeczywistości, odnajduje swe odbicie w wirtualnym środowisku. Założenie o istnieniu paralel między światem naukowym, a ezoterycznym sposobem rozumowania jest jedną z najważniejszych i najciekawszych koncepcji artysty.
Roy Ascott jest jednym z pierwszych teoretyków kultury, którzy zanegowali antropocentryzm jako naczelną zasadę określającą stosunki międzygatunkowe na rzecz perspektywy trans- lub antygatunkowizmowej. Niehierarchiczny sposób myślenia, skutkujący między innymi powstaniem inter- i transhumanizmu zaproponował już w latach 60. XX w. Wówczas także zainspirowany cybernetyką, wprowadził jej zasady do projektowania sytuacji artystycznych. W latach 80. ub. wieku zainspirowany książką Ronalda Brthesa La Plissure du Texte zainicjował projekt, w którym artyści kolektywnie tworzyli hipertekst.
Nielinearność i hipertekstualność to cechy, które najczęściej można spotkać w dziełach Ascotta. Pod koniec lat 80. artysta stworzył projekt, który nawiązywał do myśli Jamesa Lovelocka – filozofa uważającego, że wszystkie elementy organiczne i nieorganiczne istniejące na Ziemi współtworzą połączony system, który podlega samoregulacji[5]. Próba holistycznego ujmowania rzeczywistości jest jedną z ważniejszych cech działalności twórcy. Ideę tego pomysłu doskonale oddaje jedna z jego prac –  Parameter IV z 1967 r. Wygląda ona jak negatyw fragmentu rzeczywistości lub cień rzucany przez niewidoczne wybrzuszenia. Sens pracy jest taki sam jak idea szklanki wypełnionej do połowy wodą. Drugą jej połowę wypełnia powietrze tworząc idealnie dopasowaną układankę. Podobnie jest z innymi elementami rzeczywistości. To, co niematerialne uzupełnia miejsca, w których brakuje materii. Zatem w rzeczywistości nie ma wolnej przestrzeni.
 Proces rozciągania ram definicji obejmuje wszystkie dziedziny życia, które dzięki temu powoli stają się od siebie nieodróżnialne. Nauka i technologia według Ascotta może przyczynić się do poszerzenia ludzkiej świadomości, ale do tego procesu potrzeba także alternatywnych systemów wiedzy odwołujących się bezpośrednio do duchowości lub parapsychologii.
W erze postbiologicznej konieczny jest akt transgresji poza zastałe pojęcie istoty ludzkiej. Człowiek przestaje być rozumiany jako monolityczna i niezmienna konstrukcja. Obecnie dzięki rozwojowi techniki, części jego ciała można wymieniać; można dodawać mu pierwotnie obce funkcje, a zmysły przedłużać powodując ponadludzkie możliwości. Ludzka istota zaczyna rozumiana być jako ogniwo w systemie, zaś jej jaźń jako część zbiorowej, rozproszonej świadomości. W takim ujęciu, człowiek jawi się jako potencjalność, a jego technoetyczny umysł jako twór multiświadomościowy.
W synkretycznej rzeczywistości, w której żyjemy, wszystko jest ze sobą połączone. Ludzie są nieustannie on-line dzięki maszynom. Komputerowe czy telefonowe interfejsy są modelowane w taki sposób aby wtapiały się w otoczenie. Technosfera dokonuje fuzji z biosferą, przez co obie stają się od siebie nieodróżnialne. Dzięki syntezie tych dwóch przestrzeni oraz sfery ludzkiej aktywności umysłowej wyłania się noosfera. Jest to produkt ludzkich myśli kształtowanych przez najnowsze technologie. Jednak nie pozbawiony jest on elementu metafizycznego.  
Twórczość Roya Ascotta jest na wskroś enaktywistyczna.  Enaktywzim to kierunek, który utożsamia działanie z poznaniem[6]. Co ciekawe, przy takim założeniu archeologiczny sposób dokonywania odkryć jest przestarzałą metodą konstruowania wiedzy, bowiem skoro ludzkie doświadczenie rzeczywistości jest jednorazowe i niepowtarzalne, to >>odkrycia<< za każdym razem są tworzeniem nowej wiedzy, a nie odsłanianiem istniejącej. Każdy z nas posiada odmienne doświadczenia życiowe i inaczej działający aparat poznawczy, przez co nasze spostrzeżenia na temat jednej i tej samej rzeczy lub wydarzenia są odmienne. Nie istnieje historia ani przyszłość, jest tylko >>tu i teraz<<, które się nieustannie aktualizuje. Podobna myśl funkcjonuje w buddyjskiej filozofii. Roy Ascott zwraca uwagę na podobieństwa pomiędzy cybernetyką, a buddyzmem. Jego teorie opierają się na dostrzeganiu analogii, które dostrzega np. pomiędzy zjawiskiem pętli w filmie, a cyklem życia człowieka. Twórca sugeruje, że metempsychozę można próbować wyjaśnić w ramach naukowego dyskursu, poprzez odwołanie się do doświadczeń cybernetyki[7].
W procesie zacierania granic pomiędzy podmiotowością, a przedmiotowością, sztuką a nauką, odkrywaniem a tworzeniem, życiem a teatrem klaruje się homeostatyczna równowaga wzajemnych, bezpośrednich relacji, a także spełnia się wagnerowski sen o dziele totalnym.
Cybernetyczna sztuka uprawiana przez Roya Ascotta to połączenie estetyki oraz naukowych i mistycznych modeli kreowania rzeczywistości. Twórca zapoczątkował wiele z odmian sztuki cyfrowej, a działalność artystyczną traktuje jak ceremonię tworzenia. Do sztuki i nauki wprowadza elementy metafizyczne lub wręcz ezoteryczne przełamując tym samym tendencję dominująca w kulturze zachodniej do marginalizowania duchowych aspektów bytu. Roy Ascott dąży do syntezy Wschodu z Zachodem, nauki i mistycyzmu, sztuki oraz technologii.





[1] R. Ascott, Telematic art, University of California Press, 2003 r.
[2] A. Jelewska, Sztuka lepkich mediów, fragm. książki Sensorium. Eseje o sztuce i technologii, Wydawnictwo Naukowe UAM,  2012 r.
[3] http://www.hatcenter.amu.edu.pl/2012/10/technoetic-art/
[4] http://www.noetyka.info/
[5] http://www.hatcenter.amu.edu.pl/2012/11/roy-ascott-transformacje-sztuki-i-nauki/
[6] http://en.wikipedia.org/wiki/Enactivism_(psychology)
[7] R. Ascott, Telematic art, University of California Press, 2003 r.

środa, 16 stycznia 2013

Finisaż w sos sztuki







W śp. galerii  S.O.S. sztuki mieszczącej się przy ulicy Grodzkiej 36 istniała do niedawna Pracownia Postaci Fikcyjnej. Jej twórczynią była Emilka Kołowiecka – malarka i łowczyni dziwnych przedmiotów. W ostatnią niedziele listopada odbył się finisaż artystki połączony z oficjalnym zamknięciem galerii. Można było podczas niego obejrzeć kilkanaście dzieł artystki oraz jej pracownię, która od razu skojarzyła mi się ze znanymi z pamięci wyobrażeniami warsztatów pracy członków XIX wiecznych bohem artystycznych. Zimne, ciemne i małe pomieszczenia były przekleństwem większości ówczesnych twórców ale być może to właśnie ciężkie warunki egzystencjalne skłaniały ich do wytężonej pracy, która niestety zazwyczaj i tak dopiero ich po śmierci była doceniana. Mam nadzieję, że w przypadku prac Emilki Kołowieckiej będzie inaczej i jej prace należycie oszacowane za życia artystki. Patrząc na nie można uwierzyć ponownie, że w malarstwie może się jeszcze coś ciekawego wydarzyć. Artystka jest nadzieją malarstwa!
Kilkanaście dzieł, które można było zobaczyć na wystawie pdt. Populacja mebli w ostatnim kwartale 2012 roku to obrazy wykonane w technice akrylu. Przedstawiają one różnokształtne krzesła, szafy, gablotki, stołki, fotele i inne meble. Na płótnach pojawiają się także przeróżne bibeloty, na które można natrafić w pokojach dziecięcych, kuchniach, piwnicach i na strychach. Zastosowana technika malarska nadaje pracom charakterystyczny wygląd. Obrazy są matowe przez co wchłaniają światło. Twórczyni bardzo dba o szczegóły. Każdy meblowy detal jest wypracowany i wygłaskany pędzlem. Perspektywy obrazowanych przedmiotów zachodzą na siebie; meble ukazywane są z wielu stron symultanicznie, podobnie jak u kubistów. Twórczyni bardzo sprawnie posługuje się technika malarską. Umiejętnie miesza ze sobą kolory. Tonacje którymi operuje są zazwyczaj jasne i silnie kontrastowe np. jaskrawa zieleń zestawiana jest z żarówiastą czerwienią lub ciemnym fioletem. Ten typ malarstwa kojarzyć się może z twórczością Henry’ego Matisse’a, który także lubował się w przedstawianiu kolorystycznego i przedmiotowego przepychu. Kołowiecka łączy zamaszystość pociągnięć pędzla, drapieżność plam kolorystycznych z subtelnością rysunku, który pełni ważna rolą w jej malarstwie. W obrazach dominuje optymistyczna kolorystyka ale jednak nie brakuje im nutki dekadencji. Gdzieniegdzie pojawiają się brązy lub szarości, a farby kładzione są prosto z tubki. Czasami ukazują się ostro zarysowane prawie czystą bielą kontury przedmiotów. Klimat obrazów zdaje się przytłaczać i przypomina niepokojący nastrój, który posiadają dzieła Vincenta van Gogha. Ukazane na płótnach przedmioty najczęściej są zdeformowane i zdają się emitować poświatę jak ożywione byty, co potęguje atmosferę absurdu i groteskowość.   
W dziełach artystki jest coś niepokojącego czy wręcz metafizycznego. Trudno nie odnieść wrażenia, że wymalowuje ona z podświadomości lęki i ukryte pragnienia. Wszak jak sama przyznaje cierpi na manią zbieractwa. Z pewnością prace twórczyni charakteryzuje silna indywidualność. Styl jej prac jest rozpoznawalny i nacechowany jej osobowością.
Oprócz malarstwa, na wystawie można było zobaczyć ceramiczny, ręcznie malowany taboret. Ten ciężki, masywny mebel naznaczony był licznymi deformacjami, ale bezproblemowo dawało się na nim usiąść. 

niedziela, 16 grudnia 2012

Semi-living Eva


Projekt  Ewa zakłada ingerencję w organizm ludzki. Polega na pobraniu od mężczyzny komórek z żebra, które umieszczone zostaną w specjalnym polimerowym szkielecie przypominającym kształtami kobiecą sylwetkę. Komórki będą swobodnie rozrastać się w nim przybierając pożądaną formę...

czwartek, 6 grudnia 2012


Było o George'u Gessercie, Eduardo Kacu, Oronie Cattsie oraz Ionat Zurr.
Można się było dowiedzieć o początkach bio sztuki oraz o najważniejszych zjawiskach z nią związanych.

środa, 10 października 2012

Malowanie pleśnią

Oto fotki z początkowej fazy realizacji mojego pomysłu na obrazy malowane pleśnią. 





Wyglądają jak zdjęcia satelitarne jakichś kontynentów. Pleśń na razie żywi się chlebem i nie rusza płótna.

środa, 11 lipca 2012

Od konstruktywizmu..


                                                    Karel Teige, układ typograficzny, 1927

Od konstruktywizmu do komputeryzmu ;)

piątek, 15 czerwca 2012

Już wkrótce kolejna wspaniała recenzja! Tym raz będzie dotyczyć wystawy Crude Life :)
Oto fragmenty:

"Rozwój biotechnologii i inżynierii genetycznej spowodował dostęp do wiedzy, dzięki której możemy w coraz większym stopniu kontrolować procesy życiowe na ziemi, na poziomie molekularnym. Techno- i biosfera stają się nieodróżnialne, co materializuje się w mieszanej rzeczywistości (mixed reality).  Doszliśmy do momentu, kiedy możemy manipulować genami poprzez wycinanie i wklejanie ich z pierwotnego do innego organizmu na podobieństwo operacji, których możemy dokonać przy pomocy jakimkolwiek programu do obróbki graficznej. Co dodatkowo oznacza, że sposoby tworzenia i łączenia różnych poziomów rzeczywistości upodabniają się do siebie i są stwarzane w tej samej technice kolażu. Czyżbyśmy więc bawili się w dr-a Frankensteina? W ubiegłym roku japoński naukowiec Masahiko Inouye poinformował o zbudowaniu sztucznej helisy DNA [1] co dało nadzieję na dalsze odkrycia zarówno naukowcom  jak i interdyscyplinarnym twórcom sztuki. Ionat Zurr i Oron Catts, australijscy artyści-naukowcy pisali jeszcze w 2006 roku: mamy możliwość zmuszania żywej tkanki do życia poza organizmem dawcy oraz kierowania jej rozwojem i funkcjami [2]."

"Kwestia ustalenia  statusu Nowego-życia stanowi dla naukowców, etyków oraz artystów nie lada problem. Łatwo bowiem, świadomie bądź nie, skrzywdzić istoty niemieszczące się w znanych nam dotąd kategoriach gatunkowych. Twórcy wprowadzają w dyskurs szeroko pojętej humanistyki nowy sposób pojmowania istoty ludzkiej oraz rozumienia jej roli w kontekście  środowiska naturalnego, a także technosfery. Badają oni relacje człowieka z innymi bytami, a także przyczyniają się do tworzenia nowego typu etyki (egzo-etyki?) dotyczącej nie-ludzkich form życia. Ich twórczość jest materializacją filozofii antygatunkowizmu –  nurtu, który sprzeciwia się dyskryminacji zwierząt i innych istot ze względu na ich gatunkową odmienność, a który ideowo  najbliższy jest artystom."   

wtorek, 12 czerwca 2012

Robotic art



Robotic art (sztuka robotyczna) obejmuje szereg podtypów sztuk, które w mniejszym bądź większym stopniu wykorzystują  jakiejś formy robotyki lub zautomatyzowanej technologii. jest ona interaktywna i wiąże się z aktywnym uczestnictwem odbiorcy.
Jej początki sięgają III w. p.n.e. Wówczas w Chinach konstruowano mechaniczne zabawki, takie jak gołębie, ryby, anioły, smoki i mnisi. Cieszyły one oko cesarzy oraz zwykłego ludu. W starożytnym Rzymie za czasów Nerona Pertoniusz, jego nadworny poeta skonstruował poruszająca się lalkę.  Także części scenografii ówczesnych teatrów były ruchome. W XIII w. Badi Al-Zaman'Isma'il Al-Razzaz Al-Jazari konstruował hydrauliczne urządzenia i eksperymentował z zegarami wodnymi. W tym samym czasie Villard de Honnecoutr budował poruszające się anioły. Dwa wieki później Leonardo da Vinci skonstruował mechanicznego rycerza. Robot wyglądał jakby siedział w nim człowiek. W 1760 niemiecki wynalazca Friedrich von Knauss skonstruował androida potrafiącego trzymać pióro i posługiwać się nim. W 1893 r. George Moore stworzył parowego człowieka, który podobno ciągnął wóz z artystami na paradzie muzycznej. W 1898 r. Nicola Tesla w Madison Square Garden zademonstrował zdalnie sterowanego robota-łódź. Jednak pierwszym, profesjonalnie wykonanym robotem użytym w sztuce był Senster (1969/71) Edwarda Ihnatowicza. Mniej więcej w tym samym czasie Jean Tinguely tworzył rzeźby z przemysłowych odpadów, które następnie zaprogramowywał na autodestrukcję.  
Z powodu komplikacji i trudności przy organizowaniu preformance’ów z udziałem robotów sztuka ta zaliczana była do undergroundowej. Pionierami w tego typu wykorzystywaniu robotów w było Survival Research Laboratories z San Francisco. Słynnym spektaklem, którego przesłaniem była miłość i pokój był Home Automation Davida Karave. Prace nad nim trwały 3 lata i wzięło w nim udział ponad 30 artystów z USA i Kanady.  Następne były Omnicircus Franka Garveya i Amorphic Robot Works Chico McMurtrie. Bazowały one na wykorzystaniu robotów oraz żywych tancerzy, muzyków i aktorów.
Jednym z najciekawszych artystów wykorzystujących roboty  jest Stelarc

niedziela, 10 czerwca 2012

Generative art



Generative art (sztuka generatywna) częściowo lub całościowo kreowana przez autonomiczny system, którym może być np. program komputerowy. Samodzielnie ustala on parametry dzieła i podejmuje decyzje, które w klasycznej sztuce należałyby do artysty. Niemniej efekty końcowe sztuki generatywnej są w pewnym stopniu przewidywalne, gdyż opiera się ona stworzonym przez człowieka algorytmie.
Wczesnym (i ponoś inspiracją dla współczesnych artystów) przykładem sztuki generatywnej bazującym na losowości jest Musikalisches Würfelspiel Mozarta, gdzie o przebiegu utworu decydowała kość do gry. Generatywne systemy wykorzystywali w swej twórczość B. Eno i J. Cage. Malarzem, którego prace powstawały w sposób zamierzenie przypadkowy był Elsworth Kelly. Artysta malował na papierze prostokąty i kwadraty, wycinał je, a następnie losował i rozlokowywał w takiej kolejności w jakiej się ułożyły. Innym interesującym artystą był Sol Le Witt. Tworzył sztukę w oparciu o występujące w języku naturalnym struktury, a także inspirując się systemami geometrycznych permutacji. Zasłużony dla genarative artu jest Harold Cohen, który używał do malowania specjalnie zaprogramowanych robotów. Zaś w sztuce video interesującymi artystami są Steina i Woody Vasulka, którzy jako pierwsi użyli feedbacku (technika polegająca na wykorzystaniu sprzężenia zwrotnego). Jej zasady mogą być tworzone w oparciu o losowość, symetryczność, kombinatoryczność i seryjność oraz parametry złotego podziału. Generative art czerpie motywy także z: życia insektów, sieci neuronowych, sieci telefonii komórkowej, A.I., stochastyki oraz teoria chaosu.
Termin sztuka generatywna nie odnosi się do konkretnego zespołu obiektów tylko mówi o sposobie ich powstania. Często towarzyszącymi jej powstaniu problemami są: kwestia autorstwa, autentyczności, wyjątkowości, autonomiczności, dynamiki (artefakty powinny powstawac w czasie rzeczywistym), innowacyjności oraz kreatywności.    

Bio art



Bio art (sztuka biologiczna) to jedna ze sztuk, które estetyzują błędy. (Może dzięki niej narodzi się nowa kategoria estetyczna  -błąd genetyczny?) Termin ów wymyślił E. Kac w 1997 r. Dotyczy ona wszelkich zjawisk związanych z biologią, w tym: tkanek, bakterii, żywych organizmów i procesów życiowych, DNA, biotechnologii (która także jest jednym z jej narzędzi), kultur tkankowych oraz klonowania. Niemniej jej zakres jej szerszy i obejmuje także konteksty, które towarzyszą np. badaniom medycznym. Dlatego w obręb jej artefaktów będą zatem wchodzić np. zdjęcia rentgenowskie lub wydruki z rezonansów magnetycznych; wszelkie obrazy malarskie lub fotografie odnoszące biologii i biotechnologii. Obiektami bio artu są zwierzęta modyfikowane genetycznie (np. Dwugłowy wypławek Vereny Kaminiarz  i GPF Bunny Eduardo Kaca), biomasy wyabstrahowanych komórek (np. Semi Living worry Dolls Orona Cattsa i Ionat Zurr), a także zwierzęta służące do eksperymentów medycznych (np. Embracing Animal Kathy High). Ciekawym projektem jest także Extra Ear zrealizowany przy udziale Stelarca , przez Tissue Culture & Art Projec.
Sztuka biologiczna ma na celu generowanie pytań natury etycznej dlatego często jest szokująca lub kontrowersyjna. Jednocześnie jest jedynym obszarem, na którym naukowcy-artyści mogą testować ludzki stosunek do transgenicznych organizmów bez narażania się na nadmierną krytykę. Stwarza ona również możliwość przedefiniowany istoty ludzkiej i rzucenia nowego światła na jej rolę i miejsce w świecie.   

sobota, 9 czerwca 2012

=243*^b"?-^^= 2


Fax art – sztuka, której medium artystycznego wyrazu jest fax. Inaczej nazywana sztuką telekomunikacyjną lub telematyczną. Pierwszy fax art został wysłany w 1980 r. ale udokumentowany przypadek transmisji w kontekście sztuki datuje się na 1985. Pierwsze naukowe publikacje na temat tej sztuki pojawiły się w latach 90. XX w. (Karen O’Rourke)

Glitch art. (sztuka usterek) polega na estetyzacji błędów, które pojawiają się podczas użytkowania mediów analogowych i cyfrowych. Mogą mieć one charakter mechaniczny (np. zmięcie taśmy magnetofonowej) lub manifestować się  w wyniku uszkodzenia kodu cyfrowego. Termin ten glitch pochodzi od niemieckiego glitschig i oznacza śliski. Pierwszy raz został użyty w 1962 r. w trakcie przebiegu amerykańskiego programu kosmicznego, przez Johna Glenna. Termin glitch jest stosowany do określenia rodzajów błędów występujących w oprogramowaniu, grach video, zdjęciach, pilkach viedeo i audio. W latach 90. włączono go do grona określeń używanych przez muzyków zajmujących się szeroko pojęta muzyka elektroniczną. Wkrótce także, dzięki Tony (Ant) Scottowi, posłużył do nazwania nowo wyodrębnionego typu estetyki ery cyfrowej i od tamtej pory sztuka usterek na dobre zagościła w sztukach wizualnych. W 2002 r. w Oslo zorganizowano konferencję, na która przybyli światowej sławy przedstawiciele glitch artu. Naukowcy oraz artyści dzielili się ze sobą wiedzą oraz osiągnięciami. W 2010 r. w zorganizowano Chicago GLI.TC/ h który obejmował  warsztaty, wykłady, performance i pokazy. Jego pomysłodawcami byli Nicka Briz, Evan Meaney, Rose Menkman i Jona Starom.

piątek, 30 marca 2012


Śmierć w mediach.

1.      Show.
2.      Samobójstwa na pokaz czyli skandal pośmiertny jako gwarant życia po życiu.
3.      Samobójcze zapowiedzi.
4.      Umawianie się na samobójstwo i zabójstwo
5.      Internetowy cmentarz i fenomen pośmiertnych profili na portalach społecznościowych.

Współcześnie mamy do czynienia ze zjawiskiem przenoszenia wielu dziedzin życia do Sieci;) Fenomen ów dotyczy także sfery intymnej, której obszary takie jak seksualność lub śmiertelność przestają być tematami tabu, dzięki temu że ich różnorakie oblicza można zaobserwować w telewizji lub Internecie, czego efektem jest większa otwartość na wobec tego typu spraw. Ale ta tendencja nie jest tylko wynikiem oddziaływania mediów lecz bierze się także ze zmiany mentalności spowodowanej rozwojem technologicznym, rosnąca ateizacją społeczeństw rozwijających się, odkryciami naukowymi, zmianą w postrzeganiu miejsca i roli człowieka w świecie itp. Rodzący się, w następstwie tych zjawisk nowy rodzaj kultury można nazwać kulturą tanatyczną. Proces ów w skrócie można opisać jako skutek realizacji założenia, że skoro ciało jest śmiertelne, starzeje się i jest źródłem cierpień to należy je zlikwidować, podobnie jak czynią psychopaci zabijający lub niszczący źródła swoich udręk (dlatego też współczesną kulturę można określić mianem psychopatycznej). Upatrywanie szansy na życie wieczne dzięki rozwijającym się nowym technologiom, które pozwalają prawie na implementowanie świadomości ludzkiej bytom nieludzkim; tudzież traktowanie Internetu jako miejsca naszej zbiorowej świadomości, powoduje metaforyczne odcieleśnienie się. Ale pragnienie symbolicznej śmierci zaczyna wydostawać się poza obszar imaginacji i materializuje się często w sferze fizys, czego przykładem są np. samobójstwa online. Pozbycie się biologicznej powłoki, może być traktowane współcześnie jako forma wyzwolenia się z ciężaru imperatywu konieczności bycia takim lub owakim, który nachalnie propagują media. Człowiek współczesny wiedząc, że nie starczy mu czasu za życia na to, aby w toku swego rozwoju stać się uosobieniem mądrości, super pracownikiem, idealnym przyjacielem, czynnym obrońcą zwierząt etc. pragnie śmierci, gdyż paradoksalnie tylko ona, jako że jest wieczna, może dać mu czas na realizację marzeń, których wytwarzanych w radiowo-telewizyjno-internetowej machinie iluzji jest coraz więcej. Dlatego jego pragnieniem jest zniesienie swej organiczności, będącej źródłem problemów i poważnym ogranicznikiem dla jego działań. Szansę na życie wieczne, lub przynajmniej symbolicznie przedłużone jest pośmiertna egzystencja w mediach, która oznacza konieczność pozostawienia po sobie, za życia w tej sferze śladu np. obrazów, nagrań, filmów ze sobą w roli głownej etc. Internet jest miejscem o tyle ciekawszym od telewizji gdyż jest interaktywny. Pliki, które kiedyś zostały wrzucone przez zmarłego do sieci, takie jak zdjęcia, filmy czy teksty, krążą w niej nadal, zmieniając swe formy i żyjąc niejako własnym życiem, przetwarzane przez innych ludzi. Unieważniając biologiczność i deprecjonując jej wartość człowiek XXI wieku metaforycznie powołuje się do życia po życiu, które będzie trwać dzięki wytworom ludzkiej myśli inżynieryjnej. Sława, którą uzyskuje się dzięki mediom, jest gwarantem nieprzemijalności, choć ten rodzaj pojmowania nieśmiertelności, nie jest novum i znany jest już od wieków, czego przykładem są wykute na ścianach grobowców imiona faraonów. Współczesne media nie są tylko posrednikami pomiędzy osobami pragnącymi odbyć ostatnią drogę razem, urządzeniami przechowującymi pamięć o człowieku i śledzącymi ścieżki jego egzystencji, ale także niekiedy przyczyniają się do decyzji o podjęciu samobójstwa. Bywa też tak, że w obliczu kamery ludzi zawodzi instynkt samozachowawczy. Najbardziej niezrozumiałe i oburzające są śmierci, których celem jest wywołanie skandalu (skandal rozumiany gwarant pozostawania w pamięci ludzkiej). Są to zazwyczaj zgony pokazane w czasie rzeczywistym. Jak twierdzą psychologowie ten rodzaj makabrycznego ekshibicjonizmu jest skrajną egzemplifikacją samotności współczesnego człowieka, który niekiedy otoczony milionem oczu internautów umiera samotnie.

1. Show.
Przykładem śmierci w wyniku pragnienia medialnej sławy jest zgon jednego z uczestników rosyjskiej edycji Mam talent z 2009 r. kiedy po odbyciu wspólnego tańca przy akompaniamencie muzycznym sceniczny partner, prawdopodobnie inspirujący się życiorysem Wilhelma Tella, zamiast w puszkę po piwie usytuowaną na głowie kolegi trafia w jego czaszkę zabijając go na miejscu.
Film jest nadal dostępny na stronie http://www.youtube.com/watch?v=sdkf6Nb3l-8
Historia Jade Goody to przykład nieustającej chęci bycia sławnym za wszelką cenę, nawet w obliczu Ostatecznego. Dwudziestosiedmioletnia angielka biorąca udział w angielskiej edycji Big Brtothera, żyła ze sprzedaży praw autorskich do filmowania wydarzeń z jej życia. Jako że udział w reality show zapewnił jej niemałą sławę, zdecydowała się na sprzedaż zdjęć i filmów ze swojego ślubu oraz narodzin dzieci, jednak dowiedziawszy się o trawiącej ją nieuleczalnej chorobie nowotworowej postanowiła odstąpić także prawo do filmowania ostatnich chwil ze swojego życia. Tę decyzję tłumaczyła dobrem potomstwa, które miało żyć z dochodów uzyskanych od telewizji, jednak jej gest był szeroko komentowany w mediach jako przejaw braku szacunku do własnej osoby i chęć robienia afery medialnej ze swojej śmierci. Kamera nieustannie towarzyszyła jej podczas zmagań z chorobą, rejestrując jej przebieg co wywoływało falę wzruszeń wśród angielskiej widowni. Ostatecznie Jade czując się źle kazała dziennikarzom opuścić swój dom, i zmarła bez udziału kamer, ale jej zachowanie wywołało burzę medialną, w której zastanawiano się nad kwestiami etyki dziennikarskiej i amoralnym postępowaniem osób występujących w programach typu reality show.
2. Samobójstwa na pokaz czyli skandal pośmiertny jako gwarant życia po życiu.
Zapewne świadomą intencją osób popełniających samobójstwa w Internecie  nie jest chęć bycia sławnym z powodu zadania sobie śmierci, choć paradoksalnie tak się właśnie dzieje, a jedynie próba zwrócenia na siebie uwagi najbliższych i ukaranie ich w ten sposób za to, że nie byli oparciem dla takiej osoby w trudnych chwilach.
Przykładem tego typu samobójstwa jest przypadek polskiego internauty, który zabił się na oczach kolegów z videochatu. Dwudziestosiedmioletni mężczyzna o imieniu Marcin zadał swoim kolegom pytanie czy chcą zobaczyć jak się wiesza, a następnie popełnił samobójstwo. W tym samym dniu miał urodziny. 
Podobnym wydarzenem jest śmierć Anglika Kevina Whitricka, który także się powiesił. Tuż przed śmiercią rozmawiał na czacie ze sporą grupą internautów. To właśnie jeden z nich zawiadomił brytyjską policję o próbie samobójczej, transmitowanej przez kamerę internetową, jednak policjanci którzy przybyli do domu delikwenta nie zdołali go już odratować.   http://www.pcworld.pl/news/108335/Brytyjczyk.transmitowal.swoja.smierc.w.Internecie.html
Innym przypadkiem jest samobójstwo dziewiętnastoletniego Amerykanina Abraham K. Biggsa, który pewnego środowego poranku zapowiedział, że tego samego dnia popełni samobójstwo. Zachęcany, a wręcz zmuszany przez kolegów z serwisu internetowego, którzy przez kilka godzin obrażali go i wmawiali mu że jeśli tego nie zrobi będzie tchórzem i ciotą, nie wytrzymawszy presji zażył potężna dawkę leków i po jakimś czasie zmarł. Ku uciesze gawiedzi, Biggs nie ruszał się przez kilka godzin, co uznano za udany pokaz gry aktorskiej. Dopiero po jakimś czasie do świadomości widzów zaczęło dochodzić, że prawdopodobnie oglądają trupa. Wówczas zadzwoniono po policję i karetkę, ale było już za późno.
3.Samobójcze zapowiedzi.
Postępowaniem, które ciężko rozstrzygnąć w kategorii domysłów o co chodziło autorowi jest zachowanie Wojciecha Glanca – byłego uczestnika programu Mam talent. Artysta brzuchomówca, kreator postaci Eustachego poczuł się dotknięty manipulacjami, których jak twierdził dopuściła się względem niego telewizja TVN, ukazując go jako osobę pozbawioną władz umysłowych i potwora. Od tej pory, według niego zaczęto go poddawać społecznemu ostracyzmowi i wyśmiewać, z czym brzuchomówca nie mógł się pogodzić. Swojemu rozgoryczeniu dał wyraz umieszczając film na YT w którym obiecał samobójstwo w dniu finału programu. Glanc jednak nie pozbawił siebie życia, a po całym zajściu popełnił wpis na blogu, w którym podał iż jego akcja była jedynie prowokacją wymierzoną przeciwko telewizji. Oglądając jednak film, w którym autor płacząc zarzeka się, że odbierze sobie życie trudno w to uwierzyć. Zachowanie Wojciecha Glanca wywołało falę krytyki wśród etyków i internautów. Uznano je za  nieodpowiedzialne i żałosne, a artysta przekreślił swą karierę telewizyjną już chyba na zawsze.  
Innym przykładem zapowiedzi swojego zgonu, jest przypadek trzynastoletniej opoczanki, która postawiła na nogi służby policyjne w swoim mieście. Dziewczyna popełniła wpis na forum internetowym, w którym zapowiadała swe rychłe samobójstwo. Po dotarciu policji na miejsce jej zamieszkania była zdziwiona i zasłaniała się swą skłonnością do żartów.

4.Umawianie się na samobójstwo i zabójstwo
Jedną z najbardziej szokujących historii, w której dwie osoby umawiają się na popełnienie zbrodni  i uwieczniają to na filmie, jest wydarzenie, które rozegrało się w Niemczech w 2001 r. Informatyk Amis Meiwes zamordował i częściowo zjadł poznanego przez internet mężczyznę Bernda Jürgena Brandesa. Meiwes od 1999 poszukiwał w internecie ludzi zainteresowanych praktykami kanibalistycznymi. Zamieszczał też ogłoszenia, w których poszukiwał młodych mężczyzn w celu "zabicia i zjedzenia". W lutym 2001 na jedno z takich ogłoszeń odpowiedział Bernd Jürgen Armando Brandes, 43-letni inżynier z Berlina.
Wieczorem 9 marca doszło do spotkania w mieszkaniu Meiwesa, które sprawca nagrał na wideo. Meiwes obciął penisa Brandesa i obaj go zjedli zanim Brandes został zabity. Brandes domagał się, aby Meiwes odgryzł jego penisa, ale gdy to się nie udało, podobnie jak próba użycia zwykłego noża, użyto ostrego noża do mięsa. Brandes usiłował zjeść swoją część własnego penisa na surowo, ale nie mógł, gdyż okazał się zbyt twardy i "gumowaty". Wtedy Meiwes usmażył go na patelni z solą, pieprzem i czosnkiem. Według dziennikarzy, którzy widzieli nagranie (nie zostało upublicznione), Brandes mógł być również zbyt osłabiony, aby zjeść swoją część penisa. Meiwes najprawdopodobniej podał mu duże ilości alkoholu i środków przeciwbólowych, a następnie nieprzytomnego już i wykrwawionego zabił przez poderżnięcie gardła w pokoju specjalnie urządzonym do tego celu. Ciało zjadał kawałek po kawałku przez następne miesiące, trzymając fragmenty w zamrażalniku. W pewnym momencie film został zatrzymany, wtedy Meiwes pomaga ofierze dostać się do łazienki na pierwszym piętrze, gdzie, zostawia go w wannie na parę godzin aby się wykrwawił, a sam poszedł czytać Star Trek. Meiwes został skazany na dożywocie.

5.Internetowe cmentarze, fenomen pośmiertnych profili na portalach społecznościowych.
Internetowe cmentarze to dosyć nowe zjawisko w kulturze. W Polsce mamy kilka takich portali. Między innymi są to virtualheaven.com, deathswitch.com, którego sloganem jest pomost ku nieśmiertelności, slightlymorbid.com, zostawslad.pl, wirtualnycmentarz.pl. i nekropolia.pl.
Nekropolia.pl to miejsce gdzie można założyć "Wirtualny Nagrobek" zmarłej, bliskiej nam osoby.
W wolnych chwilach na ekranie monitora, nie tylko Ty, ale i inni bliscy zmarłej mogą powspominać, pomodlić się za jej duszę. Zawsze, każdego dnia o każdej porze.
Pozwól, aby Twoja Rodzina i inni mogli pamiętać o zmarłych, bliskich Wam osobach. Na Nekropolia.pl zostawiasz po nich ślad. Ślad dla pokoleń. Ślad, który zostanie w internecie na zawsze. Czy jesteś blisko czy daleko od realnych cmentarzy i grobów swoich zmarlych bliskich na Nekropolia.pl jesteś zawsze z nimi.
Możesz zapalić wirtualny znicz, złożyć kondolencje, umieścić zdjęcie zmarłego i napisać biografię.
Jednak jak się okazuje, portale tego typu nie ciesza się wśród Polaków dużym zainteresowaniem, gdyż ilość osób pochowanych na wirtualnych cmentarzach wynosi 7500 co w kraju liczącym 17 mln. użytkowników Internetu nie jest oszałamiająca liczbą. Na wirtualnym cmentarzu możemy zaopatrzyć się w znicze, których jest kilka rodzajów, kupić wiązankę lub kwiaty, wybrać nagrobek, napisać o zmarłym wspomnienia lub nekrolog czy urządzić mu pochówek.
Przykładowy cennik usług ze strony virtualheaven.com.
Miejsce na Wirtualnym Cmentarzu ( wpis do bazy danych )
pojemność informacji do 100KB, poczta zza grobu, elektroniczny nekrolog
opłata jednorazowa - 20 zł (25 zł sms) plus VAT
Grób wieloosobowy

opłata jednorazowa - 20 zł (25 zł sms) plus VAT za każdą osobę
Grób VIP
zaprojektowany na specjalne życzenie
minimalna opłata 300 zł plus VAT (ostateczną cenę zleceniodawca ustala z grafikiem)
Zapalenie znicza lub kamień pamięci
- na 1 dzień
- na 30 dni
- na 180 dni
- na zawsze
0 zł plus VAT
9 zł plus VAT - możliwy sms
20 zł plus VAT
50 zł plus VAT
Kwiaty na grób
- na 1 dzień
- na 30 dni
- na 180 dni
- na zawsze
0 zł plus VAT
9 zł plus VAT - możliwy sms
20 zł plus VAT
50 zł plus VAT

Przy niektórych wirtualnych cmentarzach znajdują cmentarze dla zwierząt, a także cmentarze miłości, nałogów, przyjaźni i marzeń. Są tez artystyczne zdjęcia najciekawszych nagrobków na całym świecie.
Warto wspomnieć o znaku znicza, który wymyślili sobie interanuci. Jest nim gwiazdka otoczona z dwóch stron okrągłymi nawiasami.
Zapewne niektórzy z nas, posiadający konto na FB mają w panteonie swoich znajomych osoby, które już nie żyją. Niekiedy zdarza się, że profil takiej osoby zakładany jest przez znajomych lub fanów takiej osoby dopiero po jej śmierci, jak w przypadku M. Olszówki - managera VOOVOO czy Tomasza Beksińskiego. Co więcej, profile te są regularnie uzupełniane o nowe wpisy i zdjęcia. Czasami moderator takiego konta wciela się w swojego idola i np. pisze jak się dziś czuje albo co ma zamiar robić. Ale najczęściej jest tak, że konto istnieje przed śmiercią właściciela, a po jego zgonie zostaje dalej w Internecie ponieważ rodzina nie wie jak je usunąć, albo po prostu tego nie chce, gdyż jest to dla niej forma przedłużenia życia ukochanej osoby. Zdarza się i tak, że osoba która dawno już nie żyje obchodzi swoje kolejne urodziny na portalu społecznościowym i dostaje życzenia z tej okazji.
Co się dzieje w momencie gdy ktoś umrze, a rodzina nie zna hasła do jego konta na facebook’u albo naszej klasie?
W przypadku posiadania konta na Facebooku należy wypełnić specjalny wniosek, który po rozpatrzeniu przez odpowiednich przedstawicieli serwisu pozwoli stworzyć z konta tzw. tablicę pamiątkową. Należy także dołączyć dowód zgonu; może to być link do nekrologu w gazecie. Bliscy i przyjaciele mogą w dalszym ciągu umieszczać wpisy na Ścianie, ale usunięte zostają na przykład wszelkie informacje kontaktowe. Konto staje się dostępne jedynie dla przyjaciół. Co ważne - zgłoszenie może zostać wysłane nie tylko przez członków najbliższej rodziny, lecz także przez znajomych, przyjaciół czy współpracowników.
Nasza Klasa - przypadki rozpatrywane indywidualnie 
Jeśli chodzi o konto na NK, to także należy skontaktować się z przedstawicielami serwisu. Profile oznaczone "Ś.p." mają być usuwane w przyspieszonej procedurze, ale generalnych wytycznych jak należy postępować (przynajmniej na razie) nie ma. Jan Samołyk z Naszej Klasy podaje, że każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie.

środa, 23 listopada 2011

Tkanina z Bayeux



        Trudno podać dokładną datę powstania tkaniny, ponieważ autorzy analiz historycznych nie są co do niej zgodni. Jacek Soszyński wymienia lata 1066 – 82, J. Flaming podaje lata 1073 – ’83, Alain Merot datę od 1077 do 1083. Można zatem przyjąć iż tkanina  powstała pomiędzy r.1066 a 1083r. Wśród badaczy istnieją także różnice co do miejsca powstania oraz autora tkaniny. Prawie na pewno wykonały ją kobiety – według legendy – damy dworu Matyldy, żony Wilhelma. Niektórzy uważają, że wykonała ją sama Matylda. Najprawdopodobniej  haft  powstał w którymś z warsztatów w Normandii lub Anglii. Najwięcej zwolenników ma teoria lokalizująca powstanie tkaniny w południowej Anglii, w Canterbury, za czym przemawia także zbieżność niektórych wizerunków na niej przedstawionych z ilustracjami zachowanymi w rękopisach wywodzących się z tego ośrodka.
       Tkanina prawdopodobnie powstała na  zamówienie Odona, przyrodniego brata Wilhelma Zdobywcy, biskupa Bayeux. Identyfikacja Odona jako zleceniodawcy dzieła wzięła się stąd , iż jego postać odgrywa prominentną rolę w scenach wyhaftowanych na płótnie.
       Tkanina mierzy 0,5 m x 73 m. ( Rolf Toman podaje, iż płótno ma 0,5 x 68m i przechowywane jest w Musee de la Reine Mathilde w Bayeux) Jest to wybielone, lniane płótno, na którym artysta wykonując całość projektu szkicował zarysy postaci i obiektów, po czym grupa hafciarek przystępowała do wypełniania konturów wełnianymi nićmi. Zastosowano pięć głównych kolorów oraz trzy pojawiające się sporadycznie. Podkład stanowi osiem zszytych ze sobą kawałków płótna. Przyjmuje się, że trzy ostatnie zostały utracone. Strata ta tłumaczona jest sposobem przechowywania całości, która normalnie spoczywała zrolowana w  belkę – w ten sposób fragmenty będące końcówką płótna były najbardziej narażone na zniszczenie. Tkanina przez stulecia przechowywana była w skarbcu katedry w Bayeux. Obecnie wystawiana jest w Centre Guillame-le-Conquerat w Bayeux.
       Zgodnie z kanonem epoki i propagandowymi intencjami autorów, tkanina z Bayeux jest moralitetem, czyli historią, której zadaniem jest podbudowanie moralne odbiorców, opowiadająca o przykładnie ukaranym wiarołomstwie Harolda II , który mimo iż ślubował wprowadzić na tron angielski Wilhelma, sam sięgnął po tą godność. Prawdopodobnie tkanina była wystawiana okazjonalnie na publiczny widok. Wystawieniom takim towarzyszył komentarz osoby znającej łacinę i historię.
        Jest to najważniejszy zabytek sztuki świeckiej w Europie. Stanowi także bogate źródło ikonograficzne epoki z której pochodzi. Ukazuje romańską modę, rodzaje spożywanego wówczas pokarmu, sposoby prowadzenia walki oraz szczegółowo ukazuje ówczesne uzbrojenie żołnierza.
                                                     


                                                                             Historia

Scena 1
Rok 1064. W królewskim pałacu Westminster Edward Wyznawca, Król Anglii od 1042, rozmawia ze swym bratankiem Haroldem II, Lordem Wessex. Po tej rozmowie Harold (postać z sokołem), podąża ze swymi sługami na południowe wybrzeże Anglii. Zmierzają wprost do Bosham w hrabstwie Sussex, Harolda rodzinnej posiadłości. W bordiurze tkaniny pojawiają się fantastyczne zwierzęta, które odtąd będą pojawiać się prawie we wszystkich scenach. Nad głową Edwarda widać lwa, zwierze królewskie, pojawiają się także Gryfy oraz postacie hybrydyczne.



Scena 2
Harold wraz ze swymi towarzyszami wchodzi do kościoła w Bosham aby pomodlić się o szczęśliwą podróż. W noc przed wyjazdem Harold ucztuje i żegna się z przyjaciółmi w jednej ze swych posiadłości w Bosham. Jego ludzie załadowują i sposobią okręt do podróży. Okręt Harolda płynie poprzez kanał La Manche. Z wysokości masztu jeden z marynarzy wypatruje lądu.




Scena 3
Następna scena ukazuje Ponthieu w pn. Normandii sa to ziemie należące do okrutnego hrabiego Guya, gdzie Harold trafił zniesiony prawdopodobnie przez niesprzyjający wiatr. Harold stoi na okręcie gotowy do wyjścia. Dopóki nie opuści pokładu jest otoczony przez żołnierzy hrabiego Guya. Na dole pojawia się stado zwierząt.



Scena 4
Harold zostaje więźniem, jednakże jest traktowany z szacunkiem; jedzie na koniu, na czele swojej świty z nieodmiennie towarzyszącym mu sokołem. W dolnej bordiurze ukazana jest prawdopodobnie scena polowania na co mogłyby wskazywać niesione na rękach drapieżne ptaki i psy myśliwskie. Polowanie było niegdyś popularną formą spędzania czasu i monarszą rozrywką.


 Scena5
Następne 3 fragmenty tkaniny kontynuują opowieść w odwrotnej kolejności. Dwaj posłowie przybywają od hrabiego Guya (postać siedząca na tronie)do księcia Wilhelma z wiadomością o pojmaniu Harolda. Na drugim planie odbywają się prace polowe, które wskazują na panującą porę roku  - jesień.  Pojawiają się także odlatujące na zimę ptaki.




Scena 6
W centrum widać pędzących posłańców. Do Wilhelma dociera wiadomość, że Guy pojmał Harolda. Hrabia spełnił rozkaz Wilhelma aby bezpośrednio po wylądowaniu zabrać przybysza do niego. Obaj poruszają się konno, trzymając na ramionach sokoły. Guy wskazuje na Harolda.. Widać scenę ukazującą polowanie. Psy chwytają jelenia. Poniżej są wizerunki nagiej kobiety i gołego mężczyzny



Scena 7
Wilhelm i Harold podążają wraz z żołnierzami do Rouen gdzie pierwszy z nich miał pałac. Nad głową Wilhelma znajdują się dwa lwy, symbole władzy królewskiej. Nie wiadomo dokładnie co oznacza mężczyzna w dolnej partii tkaniny, choć wygląda na kogoś kto uprawia ćwiczenia gimnastyczne. Pojawia się także postać Aelfgyvy, siostry Wilhelma. Prawdopodobnie Wilhelm chciał ją wydać za Harolda aby zacieśnić między sobą a Haroldem więzi i przybliżyć się w ten sposób do tronu w Anglii.



Scena 8
Harold towarzyszy Wilhelmowi i żołnierzom normańskim w wyprawie wojennej przeciwko zbuntowanemu księciu Bretanii Conanowi. Po drodze mijają Mont St. Michel, który znajduje się na granicy między Normandią a Bretanią. Aby dostać się do Bretanii zmuszeni są przedzierać się przez rzekę. Wojownicy trzymają swoje tarcze nad głowami aby ich nie zamoczyć. Niektórzy żołnierze toną w ruchomych piaskach- Harold ratuje ich. Poniżej widać wodne zwierzęta tj. ryby, rzeczne węże.



Scena 9
Żołnierze normandzcy atakują Dol siedzibę Conana. Książe ucieka z zamku na linie. Ścigając Conana Normanowie mijają Renes, stolicę Bretanii.



Scena 10
Normanowie pojmali Conana w Dinan. W trakcie bitwy walczący konno atakują lancami, a w tym samym czasie inni starają się podłożyć ogień pod pozycje broniących się. Conan zostaje pokonany. Chwilę później widzimy jak podaje klucze od Dinan Wilhelmowi na czubku lancy. W podzięce za pomoc w walce Wilhelm obdarzył Harolda szczególnymi honorami. Podarował mu pięknie wykonaną broń.


Scena 11
Obaj wojownicy wracając po potyczce do Normandii odwiedzają po drodze miasto Bayeux.
W szczytowym momencie opowieści Harold składa przysięgę na święte relikwie, obiecując wspomóc Wilhelma w jego staraniach o koronę. Harold w następnej scenie jest z powrotem wolny, wraca ze swoją flotą do Anglii.


Scena 12
Harold rozmawia z królem Edwardem. Król wygląda na zmęczonego i chorego, któremu zostało niewiele życia.



Scena 13
Król Edward umiera 5-go stycznia 1066r. Tkanina ukazuje moment jego śmierci i pogrzebu.
Widzimy procesję pogrzebową do Westminster Abbey. W górnej części widać Edwarda leżącego w łożu, rozmawiającego ze swymi najbliższymi  stronnikami, również z Haroldem i królową Edith. Obok nich pojawia się kostucha z gestem otwartych dłoni, serdecznie przyjmująca króla Edwarda do Królestwa Niebieskiego. Komiczne ukazywanie śmierci jest znamienne dla Średniowiecza w którym była ona chlebem powszednim. Świadczą o tym inne  przedstawienia z gat. Dance Macabre. Poniżej jest scena zgonu Edwarda. Dwóch  z możnowładców podaje Haroldowi koronę i topór, symbole władzy królewskiej.



Scena 14
Harold zostaje koronowany dzień po śmierci Edwarda, 6-go stycznia 1066 r. Nowy król siedzi na tronie trzymając w dłoniach insygnia władzy: berło i jabłko, otoczony możnymi, świtą i dworzanami. Po prawej stronie widać arcybiskupa Stiganta. W oddali lud wiwatujący na jego cześć. Natomiast na górze pojawia się kometa Halleya; ludzie zaczynają szeptać, że to zły znak dla nowego króla. Pojawienie się komety  interpretowane było niegdyś jako zwiastun nieszczęścia. Wiadomości o komecie docierają do Harolda. W bordiurze pojawiają się widma normańskich statków, zapowiedz niechybnej inwazji Wilhelma .



Scena 15
Ludzie Wilhelma czym prędzej śpieszą do Normandii na dwór króla aby powiadomić go o zgonie Edwarda oraz koronacji Harolda. Wilhelm wpada w furię spodziewał się bowiem, że zgodnie ze złożoną mu obietnicą tron Anglii będzie należał do niego. Harold jawi się tu jako bezprawny uzurpator. Wilhelm decyduje się zaatakować królestwo Anglii i czyni pierwsze przygotowania do wojny. Po raz pierwszy pojawia się przyrodni brat Wilhelma, biskup Bayeux, Odo.



Scena 16
Wojownicy Wilhelma przygotowują się do inwazji. Cieśle ścinają drzewa i tną je na bale i deski potrzebne do budowy okrętów. Inni rzemieślnicy ciągną drewno na brzeg.



Scena 17
Na okręt zabierane są: żywność i woda. Także broń: kolczugi, hełmy, lance, miecze. A także konie. Widać jak wyglądało uzbrojenia XI wiecznego wojownika.    



Scena 18
Wilhelm wiedzie swą armię do okrętów, po czym wyprawa wyrusza w stronę wyspy. Autor tkaniny słusznie zauważył złudzenie polegające na tym, że im dalej od nas leży przedmiot tym bardziej sprawia ważenie mniejszego. Widać to w sposobie przedstawienia okrętów.


Scena 19
Widać okręty wypełnione żołnierzami i końmi. Wilhelm płynie na okręcie zwanym Mora, zakupionym przez jego małżonkę, Matyldę.



Scena 20
Normandzka armada osiągnęła angielski brzeg 28 września w Pevensey. Żołnierze wprost z okrętów podążają w stronę Hastings po drodze gromadząc zapasy.



Scena 21
Żołnierze sporządzają sobie ucztę pod gołym niebem. Widać rożna a na nich piekące się różne rodzaje mięsiwa i kucharzy przygotowujących przeróżne potrawy na specjalnie przygotowanych paleniskach. Wilhelm zasiada przy uczcie wraz ze swymi notablami. Biskup Odo błogosławi pokarm. Słudzy nakładają jadło na tace i roznoszą biesiadnikom.



Scena 22
Książe Wilhelm pokazany jest podczas rozmowy ze swoimi przybranymi braćmi biskupem, Odonem i Robertem. Swoisty typ zamku zostaje zbudowany aby umocnić pozycję normańskich najeźdźców. Posłaniec przynosi Wilhelmowi wiadomość o zbliżającej się armii Harolda. Z prawej strony kobieta z dzieckiem uchodzi z domu, który został splądrowany i podpalony przez wojaków Wilhelma.


Scena23
Rankiem w dniu bitwy, 14-go października 1066r. Wilhelm, w pełnej zbroi, dosiada swego wierzchowca. Normańska jazda galopuje przed frontem angielskich wojsk Harolda.



Scena24
Wilhelm ukazany jest dwukrotnie: pierwszy raz konno na czele swoich wojsk, następnie po prawej stronie jako pytający sługę Odona, Vitalisa czy widziano w pobliżu wrogie wojska.



Scena 25
Scena ta ukazuje angielska stronę. Zwiadowca ostrzega Harolda przed zbliżającymi się Normanami. Wilhelm z berłem w ręce, wygłasza mowę zagrzewającą żołnierzy do walki.



Scena 26
Normanowie zaczynają szarżę na pozycję Harolda. Bitwa rozpoczęta.




Scena 27
Wokół widać pełno strzał i włóczni. Angielska piechota stara się osłaniać „murem tarcz”. Normanowie atakują zacięcie z obu skrzydeł. W szeregach normańskich do walki używa się jazdy natomiast wśród Anglosasów nadal przeważa piechota. Dolna bordiura wypełniona jest wizerunkami ciał poległych.



Scena 28
Trwa zacięta i krwawa walka. Obaj bracia Harolda tracą życie.



Scena 29
Bitwa rozszalała się na dobre. Ludzie i konie miażdżeni są na ziemi, dolne sceny ukazują ogrom zniszczeń i potworne żniwo śmierci.



Scena 30
 Po upadku z konia Wilhelm zdejmuje hełm odkrywając twarz, tym samym pokazując żołnierzom, że jest  żyw i zdolny do walki. Biskup Odo pojawia się w centrum bitwy i walczy wymachując maczugą, jednocześnie zagrzewając do walki żołnierzy. Odo używa maczugi ponieważ jako biskup nie może przelewać ludzkiej krwi. Poniżej widać oddział łuczników.



Scena 31
Pojawia się najbardziej znana scena z tkaniny. Jest to śmierć Harolda. Zostaje trafiony strzałą w oko a później dobity mieczem przez normańskiego żołnierza. Nie wiadomo czy rzeczywiście Harold zginął w taki sposób. Wiadomo jednak, że oślepienie było karą zadawaną wiarołomcom. Zatem pojawia się tu motyw kary bożej, która dosięgnie każdego kto ośmiela się łamać przysięgę. Los czy też Bóg pokierował tak strzałą aby ugodziła ona Harolda w oko tym samym karząc go oślepieniem. Poniżej głównej sceny żołnierze ściągają z poległych kolczatki.

           

Scena 32
Wraz ze śmiercią Harolda bitwa dobiega końca. Zwycięscy Normanowie ścigają uciekających z pola bitwy Anglików.  W bordiurze widać rozczłonkowane ciała żołnierzy. Niestety finałowa scena tkaniny zaginęła ale przypuszczalnie przedstawia ona koronację Wilhelma w Londynie 25 grudnia 1066 r.



                                                               Inne dzieła tego typu

        Średniowieczne teksty wspominają o innych przykładach narracji wizualnej tego typu co Tkanina z Bayeux. Niestety żadne z takich tekstyliów nie zachowało się do dziś. Niemniej świadczy to o tym, że tego rodzaju twórczość spełniała podobne funkcje jak znane nam z czasów nowożytnych np. film lub komiks. Opowiadały one graficznie wybrany fragment historii lecz do jej pełnego zrozumienia potrzebny był komentarz ustny lub pisemny. Tak jak w komiksie, tekst spełniał jedynie funkcję pomocniczą tj. dopełniał obraz a nie odwrotnie. Sceny przedstawiano chronologicznie w porządku przyczynowo-skutkowym. Podobnie jak w filmie, stosowano technikę stop- klatki pozwalającą uchwycić kolejne fazy ruchu i zaprezentować szybkie przemieszczanie się wybranych obiektów. Tkanina ta jest wartościowa nie tylko z powodu nowatorskiego sposobu narracji ale także z poprzez technikę jaką została wykonana. Haft właśnie w średniowieczu przeżywał swój „złoty okres”, czego opona królowej Matyldy jest najlepszym przykładem. Uwagę przykuwają także staranność wykonania detalu. Prezentowane postaci są indywidualizowane i posiadają charakterystyczne cechy czy atrybuty. Można na przykład odróżnić „brodatych” Anglików od „ogolonych” Normanów. Różnice widać także chociażby w sposobie przedstawiania twarzy „głównych bohaterów”: Harolda, Edwarda i Wilhelma. Tkanina z Bayeux dostarcza wielu cennych informacji o epoce z której pochodzi dlatego jest bezcennym zabytkiem sztuki świeckiej w Europie.


                                                        Bibliografia


Michał Ałpatow – Historia Sztuki T.2, Arkady
Hugo Honour, John Flaming – Histora Sztuki Świata, Arkady
Alain Merot – Historia Sztuki 1000 – 2000, Arkady
Jacek Soszyński - Hastings 1066, Bellona